Światło w mroku

Przygotowując się do święta Ofiarowania Pańskiego przeglądałam artystyczne inspiracje tym wydarzeniem.   Mój wzrok zatrzymał się na obrazie  Piotra Stachewicz z cyklu „Rok Boży” złożonego z 12 obrazów (12 miesięcy) do każdego miesiąca przedstawiona została  postać religijna upamiętniana przez Kościół.

 

[<a data-pin-do=”embedPin” data-pin-lang=”pl” data-pin-terse=”true” href=”https://www.pinterest.com/pin/495677502714810823/”></a>/”]

 

W centrum przedstawienia znajduje się Maria, która w wyciągniętej dłoni trzyma zapaloną świecę. W tle widzimy wieś w zimowym krajobrazie. Stosownie do pory roku  Maryja otulona jest w szare szaty a jej głowę otacza nimb z gwiazd. Jej spojrzenie utkwione jest w świecy. Płomień żarzy się czerwonym płomieniem skierowanym w stronę Maryi. Można odnieść wrażenie, że świeca Niewiasty przeciwstawia się zimowej aurze, nie zdmuchnie go lutowy wiatr.

Nie sposób nie przywołać słów dzisiejszej Ewangelii „Światłość na oświecenie pogan i na chwałę Izraela” (Łk 2, 32). W Polsce święto Ofiarowania Pana Jezusa jest związane z Matką Bożą. To Ona przynosi światło i tym światłem ochrania nas przed niebezpieczeństwami.

Piotr Stachewicz miał poetyckie zacięcie i wiele lat badał lokalne wierzenia. Owocem tych poszukiwań były cykle grafik i pocztówek poświęconych m.in. tematom związanych z wiarą chrześcijańską. Słynny cykl „Legenda o Matce Boskiej” z lat 1892 – 1893 przedstawia Matkę Bożą jako gromniczną również  m in. wśród wilków podobna do zjawy, anioła czuwającego nad losem  mieszkańców okolicznych wiosek.

Artysta  w twórczości często nawiązywał do lokalnych wierzeń oraz tradycyjnej religijności. Maryja jest zatem tą, która broni przed wielką klęską, jest niosącą światło. Świeca, którą trzyma w dłoni Maria, stawiana była w oknach domostwa w czasie burz. Przekazywana była także w ręce konających – Maryja  miała prowadzić dusze jako światłość do nieba. Chociaż ten zwyczaj wydaje się nawiązaniem do słów Symeona Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa” (Łk 2, 29), jak długo bowiem – dodaje Orygenes w swoim komentarzu do Ewangelii – Chrystusa nie trzymałem, jak długo nie obejmowałem Go swoimi rękami, byłem zamknięty i nie mogłem wyjść z więzów. To zaś trzeba rozumieć nie tylko o Symeonie, ale i o całym rodzaju ludzkim. Jeśli ktoś schodzi ze świata jeśli komuś pozwala się odejść z więzienia i z domu jeńców, aby poszedł tam, gdzie się króluje, niech weźmie Jezusa w swe ręce, niech otoczy Go swymi ramionami, niech Go trzyma na swych piersiach, a wtedy dopiero pełen radości będzie mógł pójść tam, gdzie pragnie (Orygenes, Komentarz do Ewangelii św. Łukasza).

W moim parafialnym kościele święci się dzisiaj świece dzieci pierwszokomunijnych – przecież o one też mają nieść światło wiary – pięknej bo dziecięcej swoim rówieśnikom, a często zachęcają do jej odnowienia rodziców.

Bez wątpienia bohaterem dzisiejszego Święta jest Światło. Na obrazie Stachowicza znakomicie to widać. Maryja silną i zdecydowaną ręką wystawia światło na otwarty świat, gdzie ciemność i wiatr. Nie zgaśnie dlatego, że podtrzymywane jest przez zdecydowaną rękę. Jednak wzrok Marii nie jest skierowany na płomień, ale na wioskę do której zmierza. Czy ciemności zostaną rozświetlone, czy też powidoki ciemnych chmur krążące nad wsią zostaną rozdmuchane przez światłość?  To pytanie dla nas… Na ile nasze świece rozświetlą ciemności świata.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *